Poprzedni temat «» Następny temat
The Sky Crawlers   [ Dodaj do MyAnimeList ]  




Info:
Tytuł: The Sky Crawlers
Tytuł angielski: The Sky Crawlers
Tytuł japoński: スカイ・クロラ
Typ: Movie
Ilość odcinków: 1
Ocena: 8,5 (18)
Rok: 2008
Gatunek: akcja, dramat, seinen
Tematyka: wojskowy



Opis:
Pozostanę zupełnie nieoryginalnym, gdy powiem, że oczekiwałem z niecierpliwością na kolejny obraz Mamoru Oshiiego. W celu uniknięcia tegoż mogę jedynie przyznać dodatkowo, że podczas owego oczekiwania istniał we mnie pewien niepokój. Od jakiegoś czasu kolejne (także te krótkometrażowe) projekty Oshiiego-sensei powodowały, że stawiałem sobie pytania odnośnie drogi, jaką twórca ten przyjmie w przyszłości. Gdy po raz wtóry oglądałem jego ostatni wysokobudżetowy projekt („Innocence”), miałem nieodparte wrażenie, że oto mamy do czynienia z kulminacją pewnej epoki. Przez obraz, obok jego monumentalności, przewijały się sygnały dekadenckiej melancholii. W „Innocence” Mamoru Oshii nie próbował prezentować już „jedynie” kondycji ludzkiej cywilizacji, ale sygnalizował także osiągnięcie pewnego punktu w swoim procesie artystycznym. Późniejsze eksperymentalne „Tachigui: The Amazing Lives of the Fast Food Grifters” (2006) z kolei wydawało się jakimś podsumowaniem, rozliczeniem się ekscentrycznego reżysera ze swoim życiem i dorobkiem, a to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje wątpliwości nie są takie znowu bezpodstawne.


Tak oto z owym niepokojem doczekałem się „The Sky Crawlers”, zeszłorocznego filmu kinowego, który w momencie pisania tego tekstu jest już posiadaczem dość imponującej jak na anime gablotki z nagrodami. Mamoru Oshii na wiele miesięcy przed premierą dodatkowo podgrzewał atmosferę sformułowaniami typu „To dla mnie coś nowego, coś, czego jeszcze nie robiłem”, a rozprzestrzeniający się po rozległej sieci zwiastun wydawał się potwierdzać słowa sławnego reżysera. Pełen domysłów i „z głową w chmurach” zasiadłem więc pewnego zimowego wieczoru do seansu.


Historia powstała w oparciu o nowelę Hiroshiego Moriego, osadzona została w realiach alternatywnego świata. Nie wiemy o nim zbyt wiele ponad to, że toczy się w nim konflikt, którego uczestnikami są bohaterowie tej opowieści. Przyjęcie koncepcji świata alternatywnego można nazwać pewnym powrotem do korzeni; akcja najobszerniejszego dzieła Mamoru Oshiiego (autorska saga „Kerberosa” rozpoczęta w 1986 roku) również rozgrywała się w podobnych realiach, choć akurat świat tamtej sagi był opisany niezwykle szczegółowo, z wielką dbałością o skomplikowane relacje społeczne i polityczne. W przypadku „The Sky Crawlers” jest zupełnie inaczej. Małe lotnisko wojskowe, gdzie poznajemy bohaterów opowieści, jest zawieszone w próżni, pozbawione jakiejś wyraźnej geograficznej identyfikacji, a Oshii jak zwykle dokłada starań, aby zuniwersalizować środowisko akcji. Drobne wskazówki mówią nam o regionie, ujęcia czytanych gazet i oglądanych relacji telewizyjnych wydają się jedynymi sygnałami mówiącymi o wykreowanym świecie. W zasadzie nie pojawiają się tu żadne terminy geograficzne, jednak nasi rodacy na pewno ujęci zostaną animowanymi wersjami Krakowa czy Warszawy, które są miejscem dla kilku ważnych scen. Nie ulega wątpliwości, że najważniejsze w tym filmie są jednak przestworza, a te z natury są pozbawione charakteru kulturowego czy geograficznego. Lądujący na pasie lotniska główny bohater – Yūichi Kannami – nie ma poglądów, nie stoją za nim idee. Pozostali piloci i jego bezpośrednia przełożona, Suito Kusanagi, wydają się być oderwani od świata, tak jak ich małe lotnisko. Szybko dowiadujemy się, na czym polega wyczuwalna niezwykłość wymienionych bohaterów. Są oni kildrenami, wiecznie młodymi istotami, które zostały stworzone tylko po to, by walczyć w przestworzach. Walczą jednak nie o totalne zwycięstwo nad znienawidzonym wrogiem, a w imię współzawodnictwa wielkich korporacji. Wojna w świecie „The Sky Crawlers” została przez ludzi zamknięta w obrębie reguł i zasad, a jedynymi prawdziwymi ofiarami tegoż konfliktu są niedorośli piloci.


Nie będę ukrywał, że oglądając „The Sky Crawlers” poczułem się trochę zagubiony. Podejrzewam, iż wynika to z tego, że Oshii rzeczywiście zmienił wyraźnie zakres perspektywy, z jakiej opowiada swoje historie. „The Sky Crawlers” nie ogranicza się jedynie do narzucania widzowi niewygodnej dla niego intelektualnie pozycji. Wątpliwości, jakie budzi porządek owej alternatywnej wersji naszego globu, są tu spychane na margines percepcji, a nawet odarta z heroizmu i najmniejszej dawki sensu wojna wydaje się być poza główną sferą zainteresowania reżysera. A przecież motyw przedziwnego konfliktu, jaki istnieje w „The Sky Crawlers”, nie dość że jest interesująco wieloznaczny, to na dodatek wydaje się jakby skrojony na dotychczasowe zainteresowania Mamoru Oshiiego. W końcu temat ten podejmował już kilkukrotnie, np. w fenomenalnym „Patlabor Movie 2”. A jednak reżyser decyduje inaczej. Dominującą część swojej uwagi skupia na postaciach kildrenów, którzy, pozbawieni możliwości bycia dorosłymi, nie posiadają przyszłości, ale i w większości przypadków przybywający piloci pozbawieni są wszelkich wspomnień. Kildreni to dzieci, które, cytując głównego bohatera, „nie tyle nie mogą dorosnąć, co po prostu nie dorastają”. Są ludźmi, którzy zamknięci zostali w swym fatalistycznym losie. Oshii swoim wypracowanym sposobem wyraźnie wskazuje akcenty, jakie go w tej historii interesują. Jest on w końcu po raz kolejny interpretatorem, a nie kreatorem tej oryginalnie książkowej przecież wizji. Tym razem konstruuje on oniryczną filmową materię na potrzeby swojej krytyki współczesnego społeczeństwa: pozbawionego wzorców, nieodpowiedzialnego, tkwiącego w dziecinnej, naiwnej próżni intelektualnej, dryfującego w beztroskich chmurach. Na pewno sporo tutaj tonu goryczy w odniesieniu do najmłodszej, borykającej się z licznymi problemami japońskiej generacji. Jak to jednak zwykle u Oshiiego, poruszane przez niego problemy mają charakter mocno uniwersalny i skierowane są w zasadzie do każdego. Zarówno nowela, jak i film opowiadają tak naprawdę także o wielu innych, a wcale nie mniej nurtujących aspektach, również takich, które w twórczości sławnego reżysera obecne są niemal od początku jego pracy artystycznej.


W tym miejscu pokuszę się o wskazanie moim zdaniem największej, jeśli nie jedynej wady, jaka trawi „The Sky Crawlers”. Książka Moriego nie jest materią do adaptacji łatwą. Wcześniej Oshii konstruował właściwie autorskie projekty, których oryginalny zamysł stanowił jedynie pewną fabularną ramę dla całego dzieła. Książkowy „The Sky Crawlers” jest zaś historią o wielu znaczeniach, które autor skrupulatnie rozkłada na kilka (dotychczas sześć) tomów. Oshii opiera się na pierwszym tomie książkowej sagi, ten zaś okazuje się w podniebnej chronologii ostatnim, wieńczącym podróż po świecie kildrenów. Nowelowy „The Sky Crawlers” jest więc pewnym podsumowaniem, zwieńczeniem kilkuczęściowej wizji pisarskiej. Naturalnie, tak jak w przypadku poprzednich adaptacji, Oshii wybrał z tego wycinek, który najbardziej go interesował. Problem polega na tym, że jego filmowa adaptacja nadal prezentuje motywy, których rozwinięcia nigdy się on nie podejmie. Nie dlatego, że nie potrafi, ale dlatego, że musiałby to zrobić kosztem samego sedna przedstawionej przez siebie historii. Nie chciałbym zostać źle zrozumiany – kompozycja filmu należy do jednej z najspójniejszych w całym dorobku tego reżysera, natomiast treściowo film w wielu miejscach pozostawia nie tyle, jak to najczęściej u Oshiiego bywało, wątpliwości, ile po prostu zaczyny innych, ważkich tematów. Sytuacja to jakże inna od skrajnie wyczerpującej analizy obecnej w „Innocence”. Podejrzewam, że niepokorny reżyser dokonał tego wyboru całkowicie świadomie, szanując złożoność książkowej wersji, a jednocześnie pozwalając widzom na samodzielną plątaninę domysłów.


Co mnie jednak w „The Sky Crawlers” najbardziej zdziwiło, to fakt, że Oshii nie używa postaci kildrenów tylko dla społecznego manifestu. Nie są one jedynie żyjącymi symbolami-kluczami. Postaci nabierają tu ludzkiego kolorytu. Reżyser skupia się na intrapersonalności bohaterów oraz na złożoności niełatwych relacji pomiędzy nimi. Szczególne wrażenie robi przedstawienie burzliwego, a wręcz destrukcyjnego charakteru relacji Kannamiego i Kusanagi, najsilniej rozwiniętego wątku filmu. Oshii niespodziewanie okazał się w „The Sky Crawlers” mistrzem emocjonalnego suspensu; uczucia bohaterów kumulują się podczas wielu momentów ciszy, aby eksplodować w postaci najmniej racjonalnych aktów. Szczególnie pamiętne są te wybuchy ze względu na to, że przedstawiona grupa kildrenów wydaje się początkowo pozbawioną emocji organiczną skorupą, a unikatowość (jak się okaże, również złudna) poszczególnych postaci determinują jedynie imiona i bezwolnie wykonywane gesty, takie jak składanie w pedantycznym akcie codziennej gazety. Wydają się oni nierealni, jakby wyrwani z wykreowanej rzeczywistości.


A jednak, wbrew temu wszystkiemu (także dotychczasowym artystycznym doświadczeniom Oshiiego), „The Sky Crawlers” może być jednocześnie filmem o bardzo ludzkiej, ciepłej wymowie. Przedstawione sylwetki kildrenów są tragiczne, ale koniec historii Yūichiego opowiada nam jednocześnie o nadziei i walce o każdy dzień drobiazgów, z których składa się życie. To z kolei w twórczości Oshiiego rzeczy nowe lub przynajmniej nietypowe. W całej tej emocjonalnej wymowie tekstu na pewno nie bez znaczenia była decyzja o zatrudnieniu na stanowisku scenarzysty znanej już w kinie aktorskim Chihiro Itō. Jej scenariusz wniósł, w mojej opinii, sporo świeżości do filmu. Podejrzewam nawet, że jego emocjonalny charakter jest w dużej mierze właśnie jej zasługą, a cały film jest formą dialogu między tym, jak jego pierwowzór postrzega Oshii, a właśnie rzeczona scenarzystka. Wiele nowego znajdziemy też w sposobie konstruowania historii; mniej jest tu akcji, mniej bezwiednego obserwowania pleneru, a dialogi między bohaterami są skrajnie minimalistyczne, choć jednocześnie niezwykle wymowne. Mamoru Oshii stara się nie burzyć linearności historii i spokoju obrazu, ograniczając do minimum nietypowe formy konstruowania ujęć. Wydaje się, że mniej mamy zmian i ruchu „kamer”, choć sama budowa kadru (od zawsze nawiązująca do kina aktorskiego) bezsprzecznie wskazuje na wspomnianego reżysera. Sytuacja trochę zmienia się w ostatniej kwarcie filmu. To czas konfrontacji bohaterów z rzeczywistością i więcej jest tam charakterystycznych dla Oshiiego ujęć twarzy i gry kolorem.


Bez żadnych zmian trafił natomiast do „The Sky Crawlers” słynny perfekcjonizm realizacyjny tego twórcy. Oshii udowodnił po raz kolejny, że nie jest ograniczony szufladą twórcy niekonwencjonalnego. W „The Sky Crawlers” pokazał bowiem również cechy pierwszorzędnego rzemieślnika, który ze swoją sprawdzoną ekipą potrafi dokonać wielkich rzeczy. Dążenie do perfekcji wykonania występuje na wielu płaszczyznach. Pierwszym, najbardziej oczywistym, jest oprawa graficzna. Oshii od dawna eksperymentował z aplikowaniem w ramy anime modeli trójwymiarowych. O ile jednak np. w „Innocence” kontrowersje budziło ich wykorzystanie przy konstrukcji pewnej surrealistycznej otoczki, o tyle „The Sky Crawlers” od samego początku miało być owej ekstrawagancji pozbawione. Te trójwymiarowe modele nie tylko zachwycają swoją niesamowitą szczegółowością, ale też ich wplecenie w kompozycję obrazu jest bez zarzutu. Szczególne wrażenie robią projekty samolotów oraz innych pojazdów mechanicznych (od skuterów poprzez klasyczne samochody aż po wóz gaśniczy). Wspaniałym modelom nie ustępuje scenografia, która również niejednokrotnie zachwyca swoim bogactwem. Oshii całą swoją umiejętność konstrukcji scen akcji zawarł w nielicznych, bardziej lub mniej rozbudowanych walkach powietrznych. Są one niezwykle dynamiczne, a ich wykonanie zapiera dech w piersiach. Nie bez znaczenia dla odbioru całości obrazu jest śmiałe stosowanie techniki superliveanimation, z którą Oshii eksperymentował w ostatnich latach. Technika ta, stosowana w sposób raczej niekonwencjonalny w „Tachigui...”, została tu zaprzęgnięta z imponującym skutkiem w ramy mainstreamowej produkcji. Odnośnie oprawy graficznej, warto wspomnieć także o stylu projektów graficznych. Oshii nie od dziś zainteresowany jest stylem minionej Europy. Zwłaszcza Europa Wschodnia, a dokładniej nasza ojczyzna, jest szczególnym dla niego rejonem. Po raz pierwszy jednak twórca anime podarował nam tak ujmującą animowaną wizję polskiego miasta. Kraków w wydaniu Oshiiego jest co najmniej równie czarujący co ten prawdziwy, cały zaś stylistyczny koncept tego alternatywnego świata zdaje się odwoływać do XX-wiecznego dorobku Europy. Na tle całej realności obrazu wybijają się jedynie postacie kildrenów. Ich sylwetki wydają się zanikać w planie, jakby tak naprawdę nie przynależały do tego świata. Mają oni w sobie coś z lalek, występujących tak licznie w „Innocence”; ich blade twarze uderzają swoją dziecięcością, ich wzrok jest nieobecny, a myśli wydają się pozostawać w nieogarniętym niebie.


Wspominałem już, że dążenie do perfekcjonizmu w „The Sky Crawlers” odbywa się na wielu płaszczyznach wykonania. Tezy tej dowodzi również wspaniałe udźwiękowienie, niezwykle naturalne, przebogate, które przejawia się zarówno w detalach językowych, licznych dźwiękach otoczenia, jak i wspaniałym ryku spalinowych maszyn. Oshii do odtworzenia głównych ról zaprosił kilka osobistości z branży filmów aktorskich. To również wniosło do filmu nieco świeżej krwi, zwłaszcza że aktorzy ci poradzili sobie co najmniej zadowalająco. Widać, że doskonale zrozumieli swoje postaci, a to chyba w przypadku filmów Oshiiego podstawa dla aktora głosowego. Naturalnie, odnośnie warstwy dźwiękowej nie sposób nie wspomnieć (który to już raz?) o ścieżce muzycznej autorstwa Kenjiego Kawaia. Owocna współpraca tych dwóch panów jest zresztą w pełnym standardzie produkcji Oshiiego. Muzyka doskonale podkreśla to, że film jest niezwykle melancholijny, spokojny, ułożony, żeby nie rzec: rytmiczny. Kenji Kawai od lat nie zaskakuje już co prawda swoją muzyką, ale chyba rzeczywiście nie ma potrzeby zmieniać czegoś, co tak fenomenalnie w anime od lat się sprawdza. Ciekawe, że po raz kolejny zdecydowano się oprzeć większość soundtracku na motywie pozytywki, choć z drugiej strony, czy można sobie wyobrazić coś bardziej melancholijnego niż przygrywająca w tle szkatułkowa melodyjka?


„Te Sky Crawlers” na pewno trochę mnie zaskoczyło. Mamoru Oshii po raz pierwszy od bardzo dawna stworzył dzieło przystępne, trafiające do większego grona. Najnowszy film tego reżysera ma sporą szansę na frekwencyjny sukces. Ciężko wskazać, w jakim kierunku pójdzie teraz jego twórczość, jednak jestem usatysfakcjonowany tym, że Oshii nadal ewoluuje, w przeciwieństwie do wielu innych tytanów anime debiutujących w latach osiemdziesiątych. Niezwykle znamienna odnośnie „The Sky Crawlers” wydaje mi się wypowiedź Oshiiego podczas jednego z wywiadów. Przyznał on w nim, że przede wszystkim chciałby tym filmem coś młodym ludziom pokazać, a to, wydaje mi się, największa rzeczywista zmiana w samym Oshiim. Niepokorny reżyser otwiera się na swoich widzów i patrzy na jutro tak samo jak jego bohaterowie: z nadzieją. Nie zrywa on jednak ze swoim starym dorobkiem. Słynny reżyser nadal pozostaje obserwatorem i interpretatorem rzeczywistości, nadal jest jednym z najciekawszych twórców anime w historii, nadal jest tym starym „bezdomnym psem”, nadal jest po prostu Mamoru Oshiim.



Muzyka
nie dodano jeszcze żadnego utworu
Postaci
nie dodano jeszcze żadnej postaci
Powiązane serie
Brak
Powiązane Mangi
Brak
Linki



 

Aby móc ściągnąć to Anime, musisz być zalogowany. (Zaloguj | Zarejestruj)

Dodał: groZA


Komentarze


Autor Wiadomość
Dominicas 
^^



Transfer: 1000 MB
Wiek: 25
Dołączył: 13 Wrz 2008
Posty: 979
Pomógł: 15
Skąd: Łęg k.Płocka

Status: Offline

  Wysłany: 2009-05-01, 14:42   

Obejrzałem... :) Szok ! Może nie tyle co fabularnie ale muzyka, efekty, grafika... Cudo. Mam wersje od thory 1080p. oglądałem to na tv 42'' + głośniki 5.1 - szczena mi opadła :)
W dodatku polskie głosy, ukazany kawałek Warszawy i Krakowa... :D

9/10.
_________________
 
 
     
groZA 
Einherjar



Transfer: 1000 MB
Wiek: 26
Dołączył: 19 Paź 2008
Posty: 1858
Pomógł: 47
Skąd: Valhöll

Status: Offline

  Wysłany: 2009-05-01, 17:55   

Mi się w tym bardzo postacie podobały takie prosto narysowane :P
A w dodatku (Co sie rzadko zdarza), zobaczyć trochę ojczyzny mmm...
nawet elementy 3d nie przeszkadzały, w tym anime bardzo się dobrze oglądało dlatego 8/10
_________________
˙ʇoıpı ƃuıʞɔnɟ ɐ ǝɹɐ noʎ uǝɥʇ sıɥʇ pɐǝɹ uɐɔ noʎ ɟı
 
 
     
Esato 
Weteram I roku



Upload dla NNH: 51 GB
Transfer: 0 MB
Wiek: 31
Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 179
Pomógł: 14
Skąd: Praktycznie W-wa

Status: Offline

  Wysłany: 2009-05-04, 10:12   

Zobaczyć Pekin i rotunde w wawie oraz uliczki Krakowa to jest rzadkość.Generalnie sama grafika była powalająca miałem wersję 4,5 GB więc się dobrze oglądało.Co do samej fabuły to była całkiem niezła "kontrolowana wojna" a pilotami są pozbawieni uczuć kildreni a sama akcja rozgrywa się bądź co bądź w Polsce samo lotnisko mimo że wygląda jak by wyrwane z rzeczywistości leży gdzieś pod Krakowem.
_________________
 
     
diabel 
diabel



Transfer: 0 MB
Wiek: 34
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 189
Pomógł: 8
Skąd: Warszawa

Status: Offline

  Wysłany: 2009-05-05, 17:11   

Linki w pierwszym poście.
Dominicas
_________________

 
 
     
animek 



Upload dla NNH: 300gb
Transfer: 1000 MB
Wiek: 30
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 5162
Pomógł: 139
Skąd: Spamer City

Status: Offline

  Wysłany: 2009-06-18, 22:45   

no anime na wysokim poziomie ładna szata graficzna dopracowane wszystko nawet obce jezyki jak akcja działa się gdzie indziej fabuła też dobra ale kolejny raz
Spoiler:

smutne zakończenie czemu koleś musiał zginąć :-/ ostatnio na same takie tytuły trafiam w depreche popadne :-/


co nie znaczy że tytuł cud miód :mrgreen:
_________________


TeamSpeak 3
Zapraszam :)
Adres: ts3.spontansquad.com
Kanał: 7 hasło: anime
oczywiście dla tych co się nie wstydzą :)
 
 
     
Gigerr 



Upload dla NNH: 39 GB
Transfer: 1000 MB
Wiek: 28
Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 1106
Pomógł: 82
Skąd: Z półobrotu

Status: Offline

  Wysłany: 2009-06-23, 14:50   

Właśnie to skończyłem i anime cudo. Muzyka jest wprost idealnie dopasowana do klimatu, grafika również bardzo ładnie zrobiona. Ciekawa historia.

Daje 9/10
_________________
 
 
     
Simple 
Anime Freak



Transfer: 1000 MB
Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2008
Posty: 4022
Pomógł: 128
Skąd: P-ków

Status: Offline

  Wysłany: 2009-06-25, 15:14   

Mnie anime nie zachwyciło... Co prawda muzyka była genialna, z resztą tak jak i kreska (z wyjątkiem postaci, który były słabo narysowane, a do tego dosyć anemiczne), ale fabularnie było słabo. Od początku nie wiedziałem, do czego zmierza to anime, a po obejrzeniu ostatnich scen, to już totalnie mnie zawiodło. Wracając do grafiki, to całkiem nieźle zrealizowane są walki w powietrzu - czuć moc :)

Są jednak lepsze filmy (o wiele).

7-/10
_________________
 
 
     
XardaS 
Gothic4eveR



Transfer: 1000 MB
Wiek: 28
Dołączył: 17 Gru 2008
Posty: 1290
Pomógł: 26
Skąd: O-c

Status: Offline

  Wysłany: 2009-07-11, 14:18   

Podobnie jak moj przedmowca, anime srednio mi sie spodobalo, rysunek super, efekty walki na najwyzszym poziomie, ale ja zwracam uwage przedewszystkiem na fabule i ze wzgledu na to wlasnie je oceniam, fabula mi sie nie podobala, wynudzilem sie przez ponad polowe anime, spodobalo mi sie od 1:50min oO 7/10.
_________________
音楽 and アニメ is my LIFE !
 
 
     
David 
uguu



Upload dla NNH: ~230GB
Transfer: 1000 MB
Wiek: 30
Dołączył: 21 Paź 2007
Posty: 5030
Pomógł: 103
Skąd: Szczecin

Status: Offline

  Wysłany: 2010-02-03, 17:19   

Mam zdanie o tym anime podobne jak Simple i Xardas. Mnie też trochę ono znudziło. Zapowiadało się fajnie, już od pierwszych minut pokazano świetnie zrealizowaną walkę w przestworzach. Niestety jak się później okazało, poza walką nie było tu co oglądać. Nie to żeby było denne, ale fabuła mi się nie spodobała.
Graficznie mogę porównać Sky crawlers do Macross F, czyli świetne wykonanie wszystkiego poza postaciami. Kreska postaci nie jest tu najlepsza, poza tym trochę dziwnie wyglądają ich oczy. Muzyka była dobra.
_________________
my animelist
 
     
Aliba 



Transfer: 0 MB
Wiek: 28
Dołączył: 06 Kwi 2008
Posty: 1976
Pomógł: 16
Skąd: Warszawa

Status: Offline

  Wysłany: 2010-12-23, 10:58   

No to i ja się wypowiem.... ;)

Baaaaaardzo ładna grafika! :D Animacja jak na film przystało na wysokim poziomie, muzyka też... chyba. :P
Postaci raczej słabo wypadają na tle reszty, szczególnie ich dziwne z lekka oczy. Chociaż niewątpliwie chyba takie są najbliższe rzeczywistości.

Co do samej historii... coż, końcówka była nawet dobra, mocno skłania do refleksji. Jednak reszta filmu to oprócz fascynujących pojedynków nic ciekawego nam nie pokazuje (oczywiści oprócz Warszawy i Krakowa ;> ). Takie nudne życie gdzieś na odludziu. Przyznam też, że czasami miałem wrażenie jak bym oglądał Top Gun. :D Młody zdolny pilot i piękna pani oficer(??).

To chyba tyle samego filmu. A wy co sądzicie o odwzorowaniu naszych miast? ;) Wydaje mi się, żę naprawdę ładnie wszystko odwzorowali. Nawet znaki drogowe i tramwaj były dokładnie takie same jak u nas. ^^ Najbardziej to mnie zaskoczyła wymowa polaków. Zakładam, że zatrudnili do tego specjalnie gajdzinów, bo coś nie chce mi się wieżyć aby robili to japanice. ;) Chociaż jak usłyszałem jak jedna niunia powiedziała "Cześć" to mam mieszane uczucia co do tego. :P

Ehh ciężko mi wystawić tutaj ocenę. Grafika, animacja, dosyć realne podejście i powiedzmy muzyka zawyżają ocenę, ale z drugiej strony, przez połowę filmu nudzimy się oglądając łąki...
Niech będzie za dobre zakończenie, 9/10. ;)

Pozdrawiam,
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang
Style created by PiotreQ9 from www.HeavyMusic.org
Strona wygenerowana w 0,37 sekundy. Zapytań do SQL: 23